Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 listopada 2017

Trzy odsłony znikającego czterołatkowca

Szukałam tkaniny na świąteczny obrus. I nabyłam ją w Lalabaj. Przy okazji nabyłam jeszcze kilka innych tkanin i dostałam fajnego bonusika w Mikołaje. Pomyślałam, że może wreszcie uszyję sobie  narzutę na kanapę do salonu. Taką świąteczną ;)
Potrzebowałam szybkiego ale efektownego wzoru. 
Najbardziej lubię takie typu zszyj, potnij i znowu zszyj. 
Zajrzałam na youtube na do Misouri Star Quilt Company i znalazłam taki filmik:

No i wzięłam się do roboty. Okazało sie jednak, że zabraknie mi tkaniny na tło, więc musiałam domówić, oczywiście także w Lalabaj. 
Miałam dylemat, jak ułożyć fragmenty znikających czwóreczek. Wydawało mi się, że tak jak w filmiku to jest jakoś nie do końca fajnie, bo niesymetrycznie.
Poukładałam trochę inaczej.
A potem, jak juz pozszywałam, to stwierdziłam, że chyba jest źle i postanowiłam uszyć tę samą metodą poduszkę ale ułożyć kawałki inaczej. Uszyłam czerwoną. 
Potem przyszło mi do głowy, że można by jeszcze inaczej ułożyć te kawałki 
i uszyłam jeszcze zieloną poduszkę. 
I teraz mam komplet :)



A jako, że większość tkanin w tym projekcie pochodzi z Lalabaj, zgłaszam komplet do świątecznego konkursu Lalabaj ;)


piątek, 20 maja 2016

Okładka na książkę, zeszyt - tutorial DIY dla bardzo początkujących ;)

 Potrzebowałam uszyć 10 różnych upominków dla nauczycieli na koniec szkoły podstawowej od Uli.
W zeszłym roku szkołę kończył Patryk i nauczyciele dostali chusteczniki-kanapy. 
Nie mogłam w tym roku uszyć kanap bo to ci sami nauczyciele. Zupełnie nie miałam pomysłu co by tu uszyć więc poprosiłam o pomoc znajomych na fb. 
No i moje niezawodne koleżanki podsunęły mi pomysł idealny. Terenia wskazała, że można by uszyć okładki na zeszyty, a Pierzasta podsunęła, żeby kupić do tych okładek kalendarze nauczyciela (takie od lipca do czerwca następnego roku) na następny rok szkolny. Nie miałam pojęcia, że takie kalendarze istnieją, ale cóż, nauczycielem nie jestem. 
Nigdy nie szyłam okładek, więc poszukałam w sieci jak to najprościej zrobić. Znalazłam kilka tutoriali, ale nie odpowiadały mi metody szycia bo nie zakładały, że okładka jest podłożona wkładem patchworkowym, czyli gruba. We wszystkich tutorialach jakie znalazłam, skrzydełka, w które wkłada się książkę były po prosu zawijane pod spód i w różny sposób przeszywane. U mnie tak nie mogło być, bo szyte przeze mnie okładki są grube i gdybym je zawinęła pod okładki kalendarzyków nie układały by się ładnie, bo było by za grubo pomiędzy okładką a pierwszą stroną kalendarza. 
Zatem musiałam wymyślić sposób na uszycie okładki, która będzie miała podszewkę i cienkie "skrzydełka" do wkładania książki.
Możliwe, że nie odkryłam Ameryki, i że jest to sposób ogólnie znany ;) 
Ale, ponieważ zanim uszyłam pierwszą okładkę, kilka razy musiałam ją pruć, bo sobie źle poskładałam elementy, postanowiłam zrobić tutorial. Może ktoś skorzysta. A naprawdę warto, bo okładki szyje się szybko i mogą być naprawdę fajnym i niezobowiązującym upominkiem.

Uszyjemy zatem taką okładeczkę:



 Musimy ustalić wymiary książki, mierzymy ją wzdłuż i wszerz nie zapominając o grubości grzbietu. 
Dodajemy z każdej strony dwa razy nasz zwykły zapas na szew. Ja używam stopki 1/4 cala, czyli ok. 7 mm. Mój zapas na szew zatem to dwa razy 0,7 mm czyli mniej więcej 1,5 cm. Na początek jednak wycinam szmatkę jeszcze trochę większą, powiedzmy o 2 cm z każdej strony. Przygotowuję sobie na niej aplikację do przyszycia i przyklejam dwustronną flizeliną:



pod materiał podkładam ocieplinę, czyli wkład patchworkowy. Można użyć też polaru. Ja sobie sklejam ocieplinę z materiałem klejem w sprayu ale można spiąć szpilkami lub agrafkami.


aplikację przyszywam w rękawiczkach do pikowania, żeby mi się ręce nie ślizgały - metoda sprawdzona, polecam:



 składam na pół i dopasowuję, tak, żeby przyszyta aplikacja była na środku. Teraz wiadomo po co materiał był ucięty jeszcze szerszy niż potrzeba - jeżeli aplikacja przyszyła mi się trochę za bardzo a prawo czy w lewo, teraz mogę to wyregulować. Przycinam nożem na macie odpowiednią wielkość


i mam przycięty ładnie gotowy wierzch okładki:


 Wycinam podszewkę takiej samej wielkości i dwa skrzydełka. Ja sobie ustaliłam szerokość tych skrzydełek na 9 cm ale można zrobić dowolne, byle nie za wąskie, żeby książka nie wypadała jak się ją będzie otwierać.


 skrzydełka zaprasowuję i przeszywam brzegi


jeżeli chcecie przyszyć metkę i zakładkę to teraz jest na to odpowiednia chwila


przystępujemy do przygotowania okładki do zszywania. Najpierw układamy prawą stroną do siebie skrzydełka i wierzch okładki, nie zapominając podwinąć przyszytej na górze zakładki, żeby nam się nie przeszyła jeszcze w jakimś innym miejscu ;)


na to wszystko przykładamy podszewkę. Lewa strona podszewki ma być na górze oczywiście, co u mnie akurat nie ma znaczenia, ale może u Was będzie miało ;)


spinamy szpilkami i przeszywamy naokoło od jednej czerwonej szpilki do drugiej. Nie zapomnijcie na początku i na końcu przeszyć tam i z powrotem, żeby zabezpieczyć końce szwów, bowiem przez tę niewielką dziurę będziemy okładkę przenicowywać ;)


jak wspomniałam, do zszywania używam stopki 1/4 cala:


po zszyciu obcinamy narożniki - i jest to bardzo ważne, inaczej nie ułożą nam się ładnie rogi.


tu widać dziurę, przez którą będziemy przepychać wszystko na drugą stronę:


po przewinięciu, nie prezentuje się najlepiej:


ale po przeprasowaniu zaczyna nabierać kształtu ;)


teraz - niestety - trzeba wziąć igłę i nitkę i zaszyć ręcznie tę dziurę:


po zaszyciu wygląda tak:

a na koniec ostatni szlif- obszywamy jeszcze raz okładkę naokoło. Uwaga! Zanim zrobicie ten szew, załóżcie okładkę na książkę (zeszyt). Wtedy będziecie wiedzieć jak daleko od brzegu należy szyć, żeby okładka była dobrze dopasowana. Możecie w ogóle z niego zrezygnować, bo wszystkie farfocle i tak są w środku, pomiędzy podszewką a wierzchem okładki ;)



tak wygląda z prawej strony:


a tak na książce:



i jeszcze okładki, które uszyłam dla nauczycieli:










Miłej zabawy!


czwartek, 8 maja 2014

Kurs tapicerstwa - odnaleziony

Obiecywałam kiedyś, że zrobię nowy tutorial kanapowy w miejsce tego, który przepadł na multiply.
Okazało się, że dzięki zapobiegliwości nieocenionej Klaudii ze "stolycy" kurs multiplowy przerwał i mogę go teraz w całości przytoczyć. Zasadniczo do tej pory szyję kanapy tą samą metodą, z tą różnicą, że na koniec przy przyszywaniu lamówki dodaję gumkę tak jak to pokazałam w tym poście (klik)

Szyłam wtedy taką kanapę:
No to zaczynamy:

takie kawałki szmatek są potrzebne:


oparcie kanapy może mieć dowolny kształt ale powinno być tak długie, żeby po wszyciu zachodziło mniej więcej do połowy boków kanapy
ten duży prostokątny kawałek po zszyciu powinien mieć długość pudełka plus 1cm z każdej strony a szerokość - wierzchu pudełka i wysokości pudełka plus 1 cm.

zaczynam od zszycia tych części:

potem podkładam sobie piankę pod te kawałki i pikuję jak bądź:


obszywam naokoło zygzakiem i obcinam wystającą piankę:


 zszywam "oparcie" kanapy:


wypycham nadzieniem z poduszki i zaszywam zygzakiem dół:


tu muszę dodać, że wypychanie można sobie zostawić na potem tak jak to zrobiła MałgosiaP. Zajrzyjcie do jej tutorialu kanapowego (Klik)

idziemy dalej
to jest podszewka (wymiary pudełka plus 1 cm naokoło plus skrzydełka o wysokości pudełka plus 1 cm) nie podaję dokładnie, bo są pudełka z chusteczkami o różnej wysokości i trzeba sobie dopasować:


tak przykładam spód do wierzchu:


i tak przyszywam po linii narysowanej ok 1 cm od brzegów tych bocznych skrzydełek. Te linię rysuję sobie przykładając po prostu pudełko z chusteczkami  dokładnie na środku i obrysowując naokoło.


naklejam sobie kawałek taśmy, żeby wyznaczyć linię szycia dziurki:


i robię dziurkę guzikową, możliwie jak najdłuższą, żeby chusteczki łatwo się wyciągały:


 tak wygląda przecięta:



zszywam podszewkę na bokach:


 jeszcze jedno ujęcie zszytej podszewki:



poniżej jest pokazane jak zszywam ze sobą brzegi.
Jedno zdjęcie mi zginęło, było na nim jak spięłam sobie kanapę do zszycia. Zobaczcie na następne zdjęcie już po zszyciu to będziecie wiedzieć o co chodzi. Tutaj pokazałam, że należy szyć wzdłuż szwu, którym przyszyta została podszewka:


 tak sobie to przyszyłam:


 teraz składam boki:


jeszcze jedna fotka:



tu macie zaznaczone dokąd należy prowadzić szew. tak ze 2 mm od miejsca przyszycia podszewki:




 ten dzióbek odcinamy:



obcięty, ładny, okrągły brzeg:


tu zaznaczone linie gdzie odetnę nadmiar materiału po zszyciu:


tak spinam do zszycia:


prawie zszyta kanapa:






obszywam sobie zygzakiem i obcinam nadmiar podszewki:


przyszywam lamówkę strzałka pokazuje gdzie się pomyliłam. musiałam rozpruć i włożyć pod spód drugi koniec lamówki:


tak powinna być przyszyta na łączeniu:


no, a tak wygląda po przyszyciu:


miłego szycia!

A to kilka kanap, które wtedy uszyłam: