Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołderki za jeden uśmiech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołderki za jeden uśmiech. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 czerwca 2016

Uśmiechowa kołderka dla Miłoszka

...i znowu kołderka, która musiała swoje "odleżeć".
Kwadraty przyszły do mnie w maju. Ale w tym czasie miałam sporo roboty z przygotowaniami do zakończenia roku szkolnego - szyłam upominki dla nauczycieli. Potem zaczęły się okropne upały i po 5 minutach przy maszynie byłam zupełnie mokra od potu. Nie dało się szyć z przyjemnością w takich warunkach. Skrojona i częściowo uszyta kołderka czekała zatem na bardziej przyjazne temperatury
Wreszcie upał odpuścił i mogłam ją skończyć.
Zwykle przy szyciu kołderek najpierw projektuję wierzch a potem (albo w trakcie) poszukuję materiału na spód. Bardzo mi zależy, żeby spód pasował kolorystycznie i "motywowo" do tematu kołderki. Tym razem materiał na spód był pierwszy. Był nawet wcześniej niż kwadraty na kołderkę. ;) Kupiłam bowiem swego czasu puzzle, które ogromnie mi się podobały. Jak zobaczyłam, że będzie do uszycia kołderka z tematem puzzlowym to natychmiast sobie ją zarezerwowałam. ;)
Do spodu musiałam dopasować kolorystycznie wierzch. No i wybrałam gładkie polskie bawełny, wcześniej poddane próbie farbowania. To mocne kolory i było ryzyko, że popuszczą ;)
Wzór kołderki jest prościutki. Tak mi się jakoś skojarzył z oszlifowanymi kamieniami szlachetnymi. No może są dość topornie oszlifowane ale za to jakie kolorowe ;).
Pikowanie zrobiłam tylko po szwach - zygzakiem, bo kiedyś już tak pikowałam kołderkę z motorami i bardzo mi się spodobał efekt. Poza tym obowiązkowe pikowanie haftów monofilem dopełniło dzieła. 
Nieskromnie powiem, że mimo, że kołderka jest mega prosta - baaardzo mi się podoba ;)
Pora na prezentację:





niedziela, 8 maja 2016

Uśmiechowa kołderka dłuuuuugo nie-szyta dla Patrysia

Aż mi wstyd, tak długo zmagałam się z tą kołderką. 
Od początku wiedziałam, że chcę uszyć klocki. Ale ponieważ jest to kołderka z dziewięciu kwadratów, należało ją wydłużyć w stosunku do szerokości, żeby nie była kwadratowa.
I wymyśliłam, że zrobię klocki na górze szersze a z boku węższe. Szycie po skosie pod kątem 45 stopni jest w miarę proste, jak się ma trochę wprawy. Przerabiałam to już miliony razy. Natomiast szycie po skosie pod kątem 60 lub, jak kto woli, 30 stopni nie jest proste, a wręcz mocno skomplikowane, o ile nie używa się metody PP. No i poległam. Obszyłam już połowę kwadratów i cisnęłam je w kąt zniecierpliwiona i zła. Kołderka poleżała w kawałkach chyba z miesiąc a jak ją w końcu wyjęłam, to uznałam, że to nie jest dobra koncepcja. Nie dość, że to szycie jest baaardzo uciążliwe (a zostały mi chyba jeszcze dwa kwadraty do obszycia) to jeszcze dobrane materiały nie chcą się w żaden sposób ze sobą kolorystycznie spasować. Pierwotnie bowiem każdy klocek miał być innego koloru, węższy pasek gładki a szerszy, górny, w tym samym kolorze ale z jakimś deseniem - paski, kratka, kropki itp. I jak poukładałam te kwadraty koło siebie to uznałam, że kolory się gryzą i w ogóle to wszystko jest do bani. Sprułam zatem wszystko i to był pierwszy raz, kiedy prawie uszytą kołderkę prułam do zera.
Wymyśliłam więc, że uszyję normalne klocki ze skosem 45 stopni a kołderkę poszerzę torami kolejowymi, bo przecież Tomek to lokomotywa. Przez chwile zmagałam się jeszcze z koncepcją uszycia torów naokoło ale nijak nie mogłam rozgryźć jak zrobić zakręty i skrzyżowania na torach. Więc powstały tory tylko w poprzek. 
Na spod dostałam od Eny z magazynu kołderkowego materiał w koparki, ale na spotkaniu w Świętochłowicach dziewczyny miały fajną szmatkę z motywem Tomka i jego przyjaciół. Trochę mdłe kolory tego materiału, ale motyw ważniejszy. 
Zatem w bólach powstała kołderka dla Patrysia, 
szczerze mówiąc dłużej jej nie-szyłam niż szyłam. ;)
 Musiałam jeszcze poczekać na przesyłkę od Cebulki z poduszką przygotowaną jego siostry. Szczęśliwie wreszcie poduszka dotarła i mogę jutro wysłać przytulanki do dzieci. 
Kołderka prezentuje się tak:

oczywiście nie jest krzywa tylko zdjęcia nie umiem prosto zrobić ;)

a to plecki:

niedziela, 10 stycznia 2016

Kolejna kołderka uśmiechowa

Tym razem kołderka prościutka w zszywaniu. Ramki i obszycie materiałem w zielono-niebieskie straszydła. Nie miałam już chłopięcych szmatek poza tymi, których tu użyłam. Na spód też już nic w moich zapasach nie zostało, tylko za wąski kawałek kredek. Więc dosztukowałam go i plecki wyszły też trochę patchworkowe. W środek włożyłam, jak do wszystkich uśmiechowych kołderek, piankę poliestrową i spięłam warstwy agrafkami. Nie odważyłam się użyć kleju, choć już od pewnego czasu używam go do kanapkowania potworów. Po wstępnym przepikowaniu po szwach postanowiłam, że już nigdy więcej nie użyję tej pianki. Jest masakrycznie, okropnie, tragicznie beznadziejna. Bardzo źle się na niej pikuje w porównaniu z bawełnianym wkładem do patchworków. A ja sie już rozpuściłam i nie mam zamiaru się więcej męczyć ;)  
Ale najgorzej było z pikowaniem. Chciałam kołdrę przepikować białą nicią ale nie wyglądało to dobrze, więc wyprułam tę nić i zdecydowałam się na monofil. Przepikowałam hafty (ach jak cudnie nabrały wypukłości!) a potem zabrałam się za pikowanie tej białej ramy. Maszyna mi się strasznie buntowała, połamałam kilka igieł. Ale zaparłam się i skończyłam. 
Teraz się suszy po praniu i w przyszłym tygodniu pojedzie do Krystiana.
Obowiązkowe fotki (niezbyt dobrej jakości ale o tej porze roku trudno o dobre światło):




piątek, 10 lipca 2015

Uśmiechowa kołderka dla Patryka

Miałam przez jakiś czas nie szyć kołderek ale nieopatrznie zajrzałam na stronę kołderek i zobaczyłam, że ta kołderka wisi już dość długo.
Temat trudny - motory. Nie było chętnej osoby do zmierzenia się z nim. 

Najpierw przejrzałam wszystkie znane mi i nieznane sklepy materiałowe w poszukiwaniu szmaty. To było by najprostsze - szmata w motory. Niestety, nic nie znalazłam poza chyba utkaną ze złota tkaniną za jakieś niesamowicie ciężkie pieniądze. Nie wiedziałam, że materiał może w ogóle tyle kosztować...

No to trzeba było się trochę nagłowić. Z motorami niewiele mam wspólnego poza tym, że 20 lat temu zrobiłam prawo jazdy na motor. Ale po zrobieniu aucianego prawka nie upomniałam się żeby mi motory wpisali i tamto się teraz nie liczy ;). Poza tym, niestety, mam bardzo złe wspomnienia motorowe. Znałam dwie osoby, które zginęły w wypadkach motocyklowych w bardzo młodym wieku. Dlatego trzymam się od motorów z daleka i moim dzieciom nie pozwoliłabym na nich jeździć.

No i właśnie dlatego nie mam zbyt dużego pojęcia o motorach. Jako sport, kojarzą mi się z żużlem jedynie. Obejrzałam więc kawałek zawodów żużlowych i wyklarowała mi się kolorystyka kołderki - od kasków zawodników żużlowych. Nabyłam kilka solidów, a na spód kupiłam szmatę w granatowo-białą szachownicę. Tak mi się jakoś skojarzyła z wyścigami.

Kołderkę uszyłam prościutką i bez fikuśnego pikowania. Żeby mi się ładnie ułożyła szachownica z kwadratów musiałam hafty przyciąć prostokątnie 22/23 cm2. Pierwszy raz tak cięłam kwadraty i bałam się, że się pomylę albo coś mi nie wyjdzie. Na szczęście nic się nie stało. Pierwszy raz też kołderkę pikowałam po szwach ściegiem zygzakowym. Bardzo mi się spodobał efekt. Patchwork wyszedł taki "łatkowy" :) Hafty uwypukliłam jak zwykle pikowaniem monofilem, ale zapomniałam zrobić zdjęcie. Nieodmiennie zachwyca mnie jakiej plastyczności nabierają hafty krzyżykowe po takim zabiegu.

Ogólnie moje podejście jest takie, żeby nie wydziwiać za bardzo z projektowaniem kołderki. Kołderka ma być uszyta porządnie, ma być ładna kolorystycznie i ładnie skomponowana. Nie musi być pokazem nie wiadomo jakich umiejętności patchworkowych, bo dla dziecka i tak nie ma to znaczenia. Najważniejsze żeby była szybko, bo dziecko czeka...

No to pora na prezentację

  i plecki:

Jestem z niej zadowolona. Wyszła może trochę za poważna jak dla 8-letniego chłopca. Ale przynajmniej Patryk będzie ją miał na dłużej, bo rozmiarowo też dość spora (138/123cm2)
Dzisiaj kołderka pojechała do Patryka

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Uśmiechowa kołderka dla Nikoli

Szyło mi się ją błyskawicznie. Byłam jak na haju. Pisałam już, że szycie kołderek to ogromna przyjemność. Myślę wtedy dużo o dziecku, dla którego przeznaczona jest kołderka. Wysyłam ogromne pokłady ciepłej energii. Nie umiem tego opisać słowami ale dla mnie jest to bardzo silne przeżycie, które za każdym razem mnie także wzmacnia. 

Kołderka była już wcześniej rozrysowana i policzona, więc od razu po skończeniu poprzedniej zabrałam się do krojenia i szycia. Miałam lekkie wstrzymanie przy wyborze plecków. Chciałam dać kolorystycznie dopasowany materiał. Ostatecznie stwierdziłam, że kołderka była by zbyt mdła i trzeba jej dodać pazura. Dałam więc na plecki kredki. Dziwny to materiał. Mimo wyprania przed szyciem, wciąż jest sztywny w miejscu druku. Przy pikowaniu zwykłą nicią było ok, ale jak zaczęłam pikować hafty monofilem (zawsze to robię - zyskują wtedy jakby trzeci wymiar) to połamałam 3 igły 70-tki i jedną 90-tkę. Moja Janomka chyba w ogóle nie za bardzo lubi już monofila. Ja zresztą też ;)

Kołderka wygląda tak:
Zawsze chciałam uszyć Irish Chain ;)

Oto plecki kredkowe


i zbliżenie pikusiów:


Chwilowo muszę sobie zrobić przerwę w kołderkowaniu bo mam kilka innych zobowiązań. Ale niebawem znowu zagoszczą u mnie haftowane kwadraty.

środa, 17 czerwca 2015

Kołderka uśmiechowa dla Wiki

To była pechowa kołderka
Najpierw zabrakło mi szmatek na te nierówne gwiazdy. Właśnie dlatego, że są i miały być nierówne, nie sposób było przewidzieć, ile tych szmatek trzeba. No i mi zabrakło. Dosłownie odrobinę. I musiałam zamówić. 
Potem okazało się, że szmatka przeznaczona na spód nijak nie pasuje. Czekałam na wieści z magazynu kołderkowego ale tam niczego pasującego nie było.
 Musiałam poszukać w sieci i poczekać aż przyjdzie.
A na koniec mi zabrakło nici do pikowania. Na dodatek okazało się, że tych nici nie ma już tam, gdzie je kupiłam. A w ogóle to nigdzie ich nie ma. Tylko w Ameryce. Napisałam więc apel na FB i się znalazła jedna szpulka u jednej z dziewczyn z grupy Patchwork po polsku. Wielkie dzięki, Małgosiu. Byłoby kiepsko, jakbyś się nie odezwała.

No i po tych przeciwnościach losu, kołderka wreszcie skończona wygląda tak:

  Plecki:
 Uczyłam się na niej pikować nowy wzór z wolnej ręki. 
Jestem dosyć zadowolona z efektu ;)



Już mam z domu kwadraty na następną, więc lecę szyć ;)


środa, 13 maja 2015

Kołderka dla Antosia za jeden uśmiech

Uszyłam kolejną uśmiechową kołderkę, dla Antosia

 Bałam się, że ten granat będzie za ciemny, ale teraz widzę, że podkreślił przepiękne hafty przygotowane przez dziewczyny z akcji.
 Pikowałam po raz pierwszy nie monofilem a normalną nicią. Na dodatek była to specjalna nić do pikowania, taka tęczowa. Jest mocniejsza i sztywniejsza niż zwykłe nici. 
Świetnie się nią szyje a efekt jest śliczny. 


Tył kołderki skomponowany z dwóch materiałów, pikowany białą nicią.


Muszę przyznać, że szycie tych przytulanek sprawia mi niesamowitą przyjemność.
Już wiem dlaczego kiedyś, jak szyłam kołderki, nie miałam czasu na szycie niczego innego.
Szycie kołderek jest po prostu uzależniające. 
Zaraz lecę na stronę kołderek żeby zgłosić się do szycia kolejnej.


A zanim dostanę nowe kwadraty z haftami, będą powstawać takie oto ajtemy (items) jak to mówią moje dzieci:


ale z takich oto fabricsów:


potem się to wszystko zeszyje do kupy i zobaczymy co z tego wyjdzie ;)

wtorek, 28 kwietnia 2015

Kołderki za jeden uśmiech - powrót po latach

Powróciłam po kilku latach do projektu kołderek za jeden uśmiech


Już zapomniałam jak szybko i jak przyjemnie szyje się uśmiechowe kołderki.
To tej akcji, tej stronie i tym osobom zawdzięczam większość moich umiejętności patchworkowych.
Pamiętam jak szyłam pierwszą kołderkę dla Piotrka.

Szyłam ją na piechotę, z duszą na ramieniu, chyba ze dwa tygodnie. Każdy kwadracik i pasek wycinałam nożyczkami i w ogóle nie byłam pewna czy może tak być. Wszak wzór pierwszych kołderek nie zakładał ramek naokoło każdego kwadratu z haftem.

Kołderkę dla Wikusia, podobną przecież, szyłam dwa dni. Ale teraz już mam pełno sprzętu ułatwiającego szycie oraz znam sporo różnych tricków szycie przyspieszających. ;)



Zgłosiłam się do szycia następnej kołderki i już mam na nią kwadraty. Ale musiałam uzupełnić zapas szmatek, bo takie bardziej dzieciowe, kolorowe mi wyszły. Czekam zatem na dostawę z dwóch sklepów internetowych i rzucam się do szycia.